wtorek, 2 marca 2010

marcowe k(łop)oty

1. marca - nowy miesiąc, nowe możliwości - pomyślałam dziś po przebudzeniu. No i wykrakałam. Oto jutro, z dziecięciem u boku, mogę się wykazać w roli specjalisty do spraw sprzedaży. A to za sprawą nadmorskiego szkolenie mojego osobistego małżonka oraz jego niesubordynowanej pracownicy, która porzuciła dziś stanowisko pracy... Dziwny jest ten świat, chciałoby się powtórzyć za Niemenem. W czasach kryzysu (nawet jeśli jest on tylko chwytem marketingowym), gdy coraz więcej tych bliższych i dalszych znajomych traci stanowiska pracy lub nie może jej znaleźć, są i tacy, którzy nie potrafią jej docenić. Nie grzesząc ani inteligencją, ani pracowitością, nadrabiają niewyparzonym językiem. Świat staje na głowie! Wyrasta nam pokolenie  konformistów, pseudo wykształconych analfabetów wtórnych, niezdolnych do żadnej autorefleksji, pozbawionych odrobiny samokrytycyzmu, przekonanych, że wszystko im się od życia należy.... bez większych wysiłków z ich strony. Matura wieczorowa w 12 m-cy, korespondencyjne studia marketingu i zarządzania, agielski bez wychodzenia z domu... wszystko na wyciągnięcie ręki (z portfelem). 
Z moim poczuciem obowiązku i krytyczną oceną własnych umiejętności jakoś do tych czasów nie przystaję... Mierzi mnie masowa produkcja pseudointelektualistów, których przerasta obsługa kalkulatora, o opanowaniu sztuki czytania lub wysławiania się ze zrozumieniem nie wspominając. Może zamiast dokształcać się w kierunku aranżacji wnętrz powinnam ukończyć przyspieszony kurs lansu i autoreklamy i poszukać szczęścia na bardziej opłacalnych i prestiżowych stanowiskach?

Pod względem pogodowym też nie było dziś lepiej. Halny i oczekiwanie na kuriera z przesyłką skutecznie zatrzymały nas dziś w domu. Było więc dużo czasu na gotowanie, czytanie i codzienną porcję domowych szaleństw. Czasem i takie dni mają swój urok...

 
Nogi, nogi, nogi roztańczone, tańczą nogi, tańczą jak szalone...

  

I'm loving it!

  

Dziecko ma zwykle tę właściwość, że im ciaśniejszy kąt, tym chętniej się w niego wciśnie.
Dziś ofiarą padła szuflada na zabawki ;-)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz