słucham więc, słucham, może i na mnie zadziała... Dziś dla odmiany repertuar stonowany. Głaszczę z czułością mojego lapka wdzięczna, że znajdę w nim wszystko, czego mi akurat trzeba. Wszystko, bo i dla duszy i dla ciała, i zaangażować mogę weń wszystkie zmysły (przy odrobinie pomysłowości nawet zmysł węchu). Mogłabym pozbyć się z domu telewizora, radia, kuchenki mikrofalowej, ale braku komputera nijak wyobrazić sobie nie mogę. Od kiedy jednak pewna młoda natchniona M. nakręciła mnie na album 365 komputer pęka w szwach z powodu ilości zmagazynowanych zdjęć. Musi więc bezwzględnie zostać objęty planem wiosennych porządków. I to w trybie natychmiastowym, bo gdy wiosna już na dobre zagości będziemy spędzać z pewnościa duzo czasu na świeżym powietrzu, a oznacza to:
a) jeszcze więcej zdjęć
b) jeszcze mniej czasu na porządki, zwłaszcza komputerowe
Niezależnie od temperatury za oknem dziecko zawsze z entuzjazmem reaguje na propozycje spaceru. Zwłaszcza, jeśli w programie uwzględniona jest wizyta na placu zabaw.
Rzekotka drzewna w trzech odsłonach:
oraz fotografka - nieco zamyślona:
- Mama grzeczna jest - usłyszałam dziś z ust mojej małej Mądralińskiej, kiedy to przystałam na jej propozycję wspólnej kąpieli. Miło czasem usłyszeć pochwałę z ust własnego dziecka ;-)






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz