piątek, 19 marca 2010

Wiosno, wiosno, wiosno, ach to Ty!

Wreszcie! Doczekałam się! Nadeszła łaskawie. Z nieukrywaną przyjemnością wystawiałam dziś twarz na działanie promieni słonecznych. Przy okazji rozjaśniły mi też nieco w głowie, i w efekcie, po wczorajszych zwątpieniach w umiejętność podejmowania decyzji, wybrałam dziś krzesła. Mój wspaniały osobisty dzikus pojechał nawet z marszu (bez obiadu) do galerii by przetestować je pod kątem wygody i tapicerki i ... wrócił z jednym rodzynkiem na plecach. Wszystkie znaki na niebie i ziemi skazują więc, że Wielkanocny stroik udekoruje już salon w nowym wcieleniu, wreszcie też posiłki będzie można konsumować w komfortowych warunkach na salonach ;-)
 
Pierwszy słoneczny weekend spędzę w szkole. Nie natycha mnie to optymizmem. Wolałabym topić Marzannę. Wolałabym wyjazd w teren i robienie zdjęć. Wolałabym, ale poczucie obowiązku nie pozwala mi na wagary. Tymczasem mogłabym fotografować:
  • Kwiaty

  • Owoce...
  • dzieci na trzepaku...
Zdjęcie powyżej mogłoby nosić tytuł Liliput wśród Gulliwerów.
Dziecko zafascynowane poczynaniami dużo starszych koleżanek próbowało odtworzyć ich sztuczki, gdy już zwolniły osiedlowy trzepak (z powodu braku baterii i ku mojej wielkiej rozpaczy nie udało mi się jej poczynań uwiecznić). Ponieważ nie sięgało stosownego pułapu poczęło wić się wokół jednej z nóżek trzepaka, co zdecydowanie bardziej przypominało nieudolny taniec na rurze niż próbę wykonania fikołka. Jednakże brawa wielkie za kreatywność!
    Kreatywnością wykazała się dziś także podczas swojego sedesowego posiedzenia, kiedy chciała się mnie pozbyć z łazienki, by móc bez świadków pozbyć się dolnych części garderoby. Wywiązał się taki oto dialog:
- Mama, idź kuchni!
- A po co? - dociekam.
Z braku pomysłów na uzasadnienie, nie daje za wygraną i próbuje dalej:
- Do pokoju idź! - stwierdza zdecydowanym tonem.
- A po co? - drążę temat.
- Pobawić misiami - oznajmia poważnym tonem.
- A Ty sama chcesz tu zostać? - upewniam się wychodząc.
- Czy Ty o tym wiesz? - kwituje roztropnie dziecko.


Północ nadchodzi, godzina duchów. Znikam więc zanim ktoś pomyli mnie z jednym z nich.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz