- Mama, jęcie rób! - woła do mnie myjąc zęby w łazience.
Bywa i tak, że na widok aparatu odruchowo uśmiecha się promieniście.
Tak było i dziś, podczas wizyty na poczcie.
Wizyta w naszej ulubionej Bajarce - nieco pechowa, bo zainicjowana zacięciem się w windzie.
I ku rozczarowaniu małej, wyjątkowo nie zastałyśmy w niej żadnych dzieci.
Jednak w otoczeniu innych niż w domu zabawek i dekoracji ściennych czas upłynął nam beztrosko i ... szybko!
Dla równowagi i przeciwwagi popołudnie w kąciku młodego czytelnika.
Jutro chyba czas odwiedzić zaprzyjaźnioną bibliotekę.








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz