Czyżby jednak Wielkanoc pod lodem?! Wzdryga mnie na samą myśl. W dodatku dopadł mnie marazm w kwestii Wania (fotografowania, scrapowania, decoupage'owania, gotowania, prasowania, sprzątania) i nijak nie mogę się przed nim obronić. Młoda też bywa ostatnio ciężkostrawna - ma wahania nastrojów, łatwo wpada w rozpacz, zalewając się rzewnymi łzami. Tymczasem zostało niespełna 2,5 tygodnia do świąt i miesiąc do drugich urodzin Zuzy. Poproszę więc o jakiegoś solidnego kopa na rozruch! Dozwolone wszystkie chwyty (byle skuteczne!)
Czarna dziura,
w którą dałam nura...
Nawet latarni krzywo z oczu patrzy... i tak ekscentrycznie.
A ta już poprawna politycznie!
Czy będę na topie,
kupując w sexshopie?
Niestety, już była pusta...
Ach, co za rozpusta!
W mieście
na cieście


Słabość mam do róży.
Czy to dobrze wróży?
Kotek i inna zwierzyna
swój nowy żywot rozpoczyna.
Pies zamrugał oczkiem
na Zuzię z blond loczkiem.








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz