środa, 25 sierpnia 2010

Wspomnień czar

Wietrzna środa. Pogoda zdecydowanie barowa, niemal jesienna. Niektórzy z rozpędu jeszcze biegają na krótki rękaw. Ja w jeansach i kurtce wymarzłam dziś na spacerze okrutnie. Zasiadam przy komputerze z gorącym aromatycznym cappuccino, skubiąc muffinkę. Aparat w posiadaniu małża, tak więc poza zasięgiem. Przeglądam stare albumy ze zdjęciami, wietrzę wspomnienia...


   Wieczorem zasiadamy raz jeszcze do wspólnego oglądania zdjęć. Młoda, mimo iż cierpliwie informowana, że to małe w wózeczku/ z gołym dupskiem na kocyku/ z blond lokiem na rancho to mama w zamierzchłej przeszłości, za każdym razem widząc pyzatą blondynkę podobną do siebie wykrzykuje: A to Zuzia! Jedyne postaci, które mimo upływu czasu prawidłowo identyfikuje to Krysia i Adziej. Małż konstatuje brak zdjęć dziadka ze strony mamy. Słuszna uwaga! Pora chyba na stworzenie podręcznego albumu z drzewem genealogicznym, gdzie wszystkie ważne osoby byłyby w jednym i na właściwym miejscu. Idea jak najbardziej słuszna, tylko nie wiem już kiedy wykroić trochę czasu na te wszystkie fotograficzne fantazje...

Zdjecia wkrótce...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz