poniedziałek, 16 sierpnia 2010

Na całych jeziorach Ty...



Upalne niedzielne przedpołudnie spędziliśmy nad jeziorem. Zu jako debiutantka. W swoim żywiole, choć zodiakalnie przypisana do trygonu Ognia. Odważnie zanurzała się w ciepłej wodzie po kolana, po pas, po szyję (to już w objęciach mamy, udając pluskającą rybkę). 


W ciągłym ruchu. Z patykiem w garści wpatrzona w odległy brzeg jeziora.



















Lekcje pływania udzielane hipkowi.
I Zu jako cierpliwy instruktor.














Dbając o nawodnienie przyjeziornej roślinności przy pomocy podręcznej konewki podlewała okoliczne kwiatuszki.












Zadbała także o kąpiele wodne nadwornego golasa.














W maminym uścisku przepłynąć chciała na drugi brzeg jeziora.














Skończyło się jednak lekcją pływania na krótkich dystansach...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz