wtorek, 17 sierpnia 2010

Baju, baju, będziem w raju!


Małż zgłosił ostatnio braki książkowe w biblioteczce Zu. Ich cowieczorne, pokąpielowe czytanie na dobranoc sprawiło, że najulubieńsze lektury córy mocno już tatę znudziły (choć ich właścicielka może słuchać ich co wieczór jak mantry, wybierając niezmienne spośród 3-4 ulubionych pozycji). Zagrzebałam więc w podręcznej skarbonce Zu i udałyśmy się do Cafe Bajarki. Pogoda po burzy była wyborna! 21 stopni, przyjemny subtelny wietrzyk, nachalnego słońca brak. Ja wsiąkłam między książkowymi półkami, Zu ,słysząc głosy dziecięce, pobiegła jak gazela do sali zabaw, gdzie wprawiła w podziw panią opiekunkę. Pani wpadła po dłuższej chwili do sali sprzedażowej rozpływając się w zachwycie i pokazując mi na dostępnym podglądzie jak fantastycznie moje dziecko bawi się samo. Jej ruchliwość i fantazja w zabawie oderwała od zajęć pozostałe dzieciaki, które przyglądały się zaciekawione, jak Zuza wkłada do wózków lale, wyprawia się na zakupy (obfite, kosz uginał się od różnych specjałów), uwijając się jak mróweczka i tak mocno zaaferowana swoimi zajęciami, że świat dookoła przestał istnieć. No tak, pomyślałam tylko, że za chińskiego Boga jej stamtąd nie wyciągnę, ale o dziwo bez najmniejszych protestów poskładała ładnie zabawki i poszłyśmy wspólnie wybrać książki. Był to chyba dzień dobroci dla Matki, bo zakupy spożywcze upłynęły także w sielskiej atmosferze i bez napięć, a na placu zabaw dziecko z własnej inicjatywy wpuściło na huśtawkę  nieznajoma dziewczynkę i nawet w ferworze zabawy zaczęło znowu samodzielnie zjeżdżać ze zjeżdżalni na siedząco (czyli tak, jak należy, jeśli nie chce się doznać urazu głowy na finiszu). A obiad, z dwóch dań, bez najmniejszych forteli zniknął z talerzyków. Nie tylko moich. Jaka miła odmiana, pomyślałam wzdychając rozczulona. I nawet popołudniowa drzemka nie zmąciła tego przyjemnego nastroju... Są takie dni tygodniu... - zanuciłam słowa piosenki, choć nie pamiętam już zupełnie czyjej. Są, na szczęście, bo czasem dla odmiany można zwariować, zwłaszcza gdy cierpliwość nie należy do największych cnót mamy niesfornej dwulatki...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz