Wszystkie znaki na ziemi i na niebie wskazują, że doczekam się wreszcie odświeżonego salonu w nowej odsłonie. Ogarnia mnie przyjemny dreszcz podniecenia! Takie liftingi, przemeblowanki itp to to, co tygrysy lubią najbardziej. Uwijałam się dziś jak mrówka pakując starannie do pudeł, pudełeczek i szuflad moje rozliczne bibeloty, anioły i inne precjoza. Ogołocony pokój wygląda dziwnie nago. Rzekłabym nawet: BEZ WYRAZU. Od rana zabieramy się ostro do pracy tzn. małż zabiera się za łatanie dziur i malowanie, a ja dbam o dostawę świeżych przekąsek i atrakcje dla maleństwa, w przeciwnym razie żadna siła nie powstrzyma jej w aktywnym uczestnictwie w zabiegach malarskich (co niechybnie skończyłoby się jakąś katastrofą). Jestem niezmiernie ciekawa efektu końcowego dekoratorskich zabiegów...
Ja też jestem ciekawa co wymyśliłaś twórcza duszo! Ale Ci zazdroszcze...
OdpowiedzUsuń