poniedziałek, 9 sierpnia 2010

Wehikuł czasu

Wehikuł czasu zabrał nas tej niedzieli w podróż odległą.


Stanęliśmy oko w oko z prehistorią. Wprawieni wędrowcy postanowili przemierzać leśne gęstwiny o własnych nogach. Zuzanna zasiadła zaś w dinobusie...


Choć równie chętnie przesiadała się także na mniej mobilne okazy.



Mimo niezbyt przyjaznej fizjonomii i pokaźnych gabarytów większości z nich dziecko nie okazało trwogi. Dosiadało każdego dostępnego dinozaura, z wnikliwością paleontologa badając ich kształty.







Pobyt w parku uświetniła także wodna wyprawa na kaczce.


...oraz rozgrywki w cymbergaja, które w największą euforię wprawiły najmłodszą uczestniczkę turnieju, gdyż z racji wzrostu grała w locie... Zapewniło to ciekawe doznania kinestetyczne. I wygraną dla naszego teamu!


Po powrocie do domu odbyliśmy jeszcze jedną podróż: sentymentalną. 
Przeglądając ubiegłoroczne zdjęcia z Juraparku mieliśmy okazję zobaczyć jak bardzo urosło i zmieniło się nasze maleństwo.

Zuza dziś i sprzed roku.



Córa urosła bardzo, mama jedynie w szerz... ale to już całkiem inna bajka.


1 komentarz:

  1. Niech ta mama będzie konkretniejsza, bo i wszerz poniekąd, choć bardziej pasowałoby wbrzusz! pozdrowienia dla rosłych pań a może i pana...

    OdpowiedzUsuń