wtorek, 10 sierpnia 2010

Kulinaria

- Daj mi kubeczek. Muszę ci zrobić kawę - rzekło do mnie dziecię.
Bez cienia sprzeciwu odnalazłam obiekt pożądania i wręczyłam go córce.
- Zrobić ci kapucinom? - upewniła się moja blond kelnerka.

                              ***

- Mama, zrób mi zupkęęę... - wpadło na szatański pomysł moje dziecko tuż przed 20, kiedy to zbliżała się nieuchronnie pora kąpieli i snu.
- Jutro, skarbie! - odparłam zgodnie z prawdą.
- Ale ja muszę zjeść obiadek! - nie dawała za wygraną Zu.
- O tej porze to chyba kolację? Dzisiaj to będzie już druga. - wyjaśniłam, ale chcąc sprawdzić na ile to wilczy apetyt odezwał się nagle i nieoczekiwanie w moim dziecku, a na ile wyczuło, co niebawem nastąpi powędrowałam do kuchni. Maluch za mną. Otwieram lodówkę i, lustrując zawartość, pytam:
- Na co masz ochotę?
- Niech pomyślę... - dotarło do matczynych uszu, a na twarzy dziecka malowało się skupienie.
- Soczek! - wykrzyknęło radośnie kładąc tym samym kres kulinarnym rozterkom.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz