Dziś już nastał maj trzeci, a tymczasem nie opublikowałam żadnego zdjęcia/notki w ubiegłego tygodnia.
A fe! Wstydź się, kobieto! Do kąta, marsz!
Ale żeby zbyt łatwo nie było po tej pokątnej penetracji, zapraszam do fotorelacji!
Ostatni tydzień kwietnia obfitował w atrakcje wszelkiej maści.
Była wyprawa na Łosiowisko.
Bukiety dla mamy. Od pewnej młodej Damy.
Ktoś leciał sobie w kulki...
Podobny całkiem do mojej córki.
Obiera czule cebule...
To dopiero gratka. Chrupiąca sałatka!
Deszczowe chwile spędzane mile...

I wreszcie kolorowe szaleństwo czyli wyprawa na karuzelę!
Najpierw dziecko zachwyciły balony.
Potem zamarzyła mu się przejażdżka....
dużą łańcuchową!!!
Ostateczny wybór (dwukrotnie) padł na to cudo.
Trzeba było posiłków z zewnątrz (zgłosiła się małoletnia ochotniczka), by wydobyć dziecko zza siatki.
Widząc jej rozradowaną minę sama miałam ochotę tam wskoczyć.
Ostatnie podskoki i rozwiane loki...












Brak komentarzy:
Prześlij komentarz