sobota, 17 kwietnia 2010

Tuż przed północą

Powinnam mieć ksywkę za pięć dwunasta. Nie tylko z powodu faktu, że godzina duchów przywołuje mnie zwykle przed komputer, ale z powodu mojego opóźnionego zapłonu. Zawsze zostawiam wszystko na ostatnią chwilę i chyba się już z tej przypadłości nie uleczę. Kostium zająca diabli wzięli! Może gdybym skutecznie pomyślała o nim wczoraj, udałoby się uświetnić urodziny młodej. Dziś okazało się, że w wypożyczalni kostium jest, ale osiągalny już dopiero w poniedziałek. Wrrrrrrr, miałam ochotę samą siebie kopnąć z impetem w tyłek!
Dobre pomysły nachodzą mnie często po niewczasie. Dlaczego dopiero przygwożdżona terminem mobilizuję się do działania?!

    Jutro celebrujemy urodziny Zuzki. Mam nadzieję, że impreza przebiegnie bez zakłóceń, chociaż kiedy wyobrażę sobie spotkanie czterech psów o odmiennych temperamentach i ... z różnych domów, oczami wyobraźni już widzę armagedon. Trzy chimeryczne suki + stary pies to nie jest najszczęśliwsze zestawienie.
Ale, wróćmy do tu i teraz.
Oto, co zarejestrowała moja wszędobylska pstrykawka.

Buszujące w zbożu



Podczas spaceru natknęłyśmy się dziś na traktor.
Traktorowe warczenie nie spodobało się Zuzi, która z miną srogą wyparowała w jego kierunku:
- Uciekaj stąd, bo cię uszczypnę!

W oczekiwaniu na tatusia czyli sceny balkonowe



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz