lecz to ja, Zając Poziomka!
Ogon, uszy, zęby dwa.
Hej, Poziomka!
Hej, to ja!
Zuzka ma bzika na punkcie tytułowego zająca. Podśpiewuje Poziomkową piosenkę, a w stan największej euforii wprowadza ją zapoczątkowany ostatnio przez tatę nowy pokąpielowy zwyczaj, kiedy to puchaty szlafrok zająca wywołuje ją z wanny i zaprasza na wieczorne kicanie. I tak otulona w miękki szlafroczek czyli w czułych objęciach tato-zająca skacze po całym mieszkaniu, wskakując w międzyczasie w piżamkę całuje go czule na dobranoc i dopiero, gdy spocony już tata porzuca skórę zająca, dziecko odpływa w krainę snu. Ewakuuję się w tym czasie z obawy o swoje bezpieczeństwo w ustronny kąt pokoju, bowiem poczynania moich rozbawionych stworów bardziej przypominają skoki kangura niż niewinne kicanie zająca.
W ramach nadchodzących urodzin młodej Daniel wpadł na pomysł, żeby zaszczycił nas wizytą ukochany zając córeńki. Pomysł pierwszorzędny, tylko skąd ja wyczaruję kostium zająca w rozmiarze kangura, w dodatku w trybie natychmiastowym?!***
Z racji jak zwykle zawodnej prognozy pogody dzisiejsze popołudnie spędziłyśmy w domu (zbyt mocno przewiało mi tyłek podczas przedobiedniego spaceru). Jako wielki miłośnik zwierząt (nie tylko tych kicających), mała zażyczyła sobie psiej wystawy. Ze względu na bliskie pokrewieństwo i nieskomplikowane ujęcie tematu w Galerii Sztuki pojawił się także nasz wszędobylski pies.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz