Każda wyprawa na starówkę kończy się niezmiennie wizyta u Filusia,
który niczym rumak jest ujeżdżany na różne sposoby.
Popołudniowa wizyta na wsi nie byłaby udana, gdyby nie bliskie spotkanie z kaczym zastępem...
A ja nie mogłam sobie odpuścić choć kilku kwiatowych fotek...






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz