Są dni, kiedy nie mam za grosz ochoty/pomysłu/nastroju na robienie zdjęć, innego zaś powodowana wyrzutami sumienia pstrykam jak opętana. W końcu projekt fotograficzny pomysłu Monik do czegoś zobowiązuje...
Na zdjęciach gości zazwyczaj moja fotogeniczna w każdych warunkach córeńka, tym razem jednak dane mi było stanąć z drugiej strony flesza i efekt mojego szczerzenia się do aparatu (do którego to, szczerzenia, nie nawykłam) zaskoczył nawet mnie samą...
Oto niewielka próbka...
Dzielny Wojak Szwejk czyli... mój fotograf.
I wreszcie ulubione, zdjęcie dnia:
Rene w wersji superwoman. Super, bo ślicznie, eterycznie i fotogenicznie.






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz