Niedzielny wypad do Kulkolandii okazał się strzałem w dziesiątkę!
Fajne miejsce, dla małych i DUUUUŻYCH dzieci.
Zdecydowanie kinder- und elternfreundlich ;-)
I mała ról zamiana: Zuza edukuje, ja się relaksuję...
Nawet wysoce toksyczna zawartość pampersa nie przeszkodziła dziecku w zdobywaniu i testowaniu wszelkich możliwych zjeżdżalni, tuneli i torów przeszkód, i tylko dzięki wrodzonemu sprytowi i wciąż pogłębianym umiejętnościom negocjacyjnym udało mi się wydobyć dziecko z tego przybytku radości.
Od dziś to nasz obowiązkowy punkt programu podczas kolejnych wizyt u dziadków.









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz