Jestem niereformowalna. Niczym system opieki zdrowotnej w Polsce. Wybiła godzina duchów a ja wciąż straszę. Chyba muszę wejść w konszachty z moim operatorem internetowym. Gdyby tak w okolicach 23 czasowo zawieszał dostęp do netu, może miałabym szansę zawitać w łóżku przed północą?
Na półce piętrzą się ciekawe lektury, ale przez sen już czytać się nie da, a wieczory upływają tak szybko...
Tłusty czwartek nie miał tym razem nic ze swojej złowrogo brzmiącej nazwy. Zamarzyły mi się pyszne pachnące i delikatne paczuszki z adwokatem i skórką pomarańczową, które wśród ochów i achów (zachwytu, oczywiście) pałaszowałyśmy z Anną M. rok, nie, dwa lata temu (Boże, jak ten czas pędzi). Mimo śnieżycy pobiegłam z Zuzką do Molusa, oczami, a raczej ustami wyobraźni oblizywałam już paluszki, by na miejscu...oblizać się smakiem. Ku mojemu rozczarowaniu zaproppnowano mi pączki z marmoladą (nawet nie różaną), ale jakąś śliwkową-kryzysową. Żeby tradycji stało się za dość skubnęłam w locie jednego pączka niepocieszona i zawiedziona. Reszta przypadła w udziale pozostałym domownikom (nawet pies wywęszył jakieś spadające okruszki z Zuzinej łapuszki)...
Może nie warto się dziś kłaść, skoro nasze rozkoszne maleństwo wtargnie bezceremonialnie do naszego łóżka w okolicach 6 rano i w celu zwrócenia na siebie uwagi rozpocznie swą codzienną i skutecznie działającą mantrę: mama-tata-kupa-siusiu-piciu-mniam-mniam, dokładnie w tej właśnie kolejności, ze szczególnym naciskiem na kupę, bo wie, mądrala jedna, że to słowo klucz i choć blefuje okrutnie, zawsze któreś z nas zwleka się półprzytomne do toalety. Po uwolnieniu z oków piżamy nie pozostaje nic innego jak ubrać w strój dzienny, napoić, przekupić przekąską i liczyć choć na możliwość poleżenia paru chwil we względnym spokoju z półprzymkniętymi powiekami. Zwykle jednak dziecko nie ma litości , rozpiera je energia, ma 100 pomysłów na minutę i domaga się dotrzymania jej towarzystwa. Wiem, wiem, nikt nie obiecywał, że będzie łatwo, ale żeby od razu tak brutalnie i niehumanitarnie zrywać człowieka z łóżka o tak nieludzkiej porze?!
Kto to słyszał wstawać przed szóstą? Zaczynam mieć poważne wątpliwości, czy to rzeczywiście moje dziecko...
Moje życzenie wypowiedziałam chyba w złej godzinie bo net padł w trakcie ładowania zdjęć.
Zatem przybieram tempo ekspresowe.
Oto fotki:
Foto 1: Już od rana energiczny wampir energetyczny
Foto 2: Z jedną dupką na dwa obiady - jak się trudno zdecydować, co jeść w pierwszej kolejności,
można jeść na zmianę.
Foto 3: Tata w wersji "be my baby"
Foto 4: Teoretycznie kąpiel powinna mieć właściwości piorące, z tym, że niekoniecznie ;-)
Dobranoc - pchły na noc!




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz