10 luty wciąż śniegiem osnuty...
A mnie wciąż szkoda lata, tego co minęło, oczywiście, i nawet do lata piechotą bym szła, gdyby tylko się dało jakoś przyspieszyć ocieplenie aury. Pomarzyć dobra rzecz, myślę sobie zerkając z nadzieją (płonną) na termometr za oknem. Znowu na minusie... Przepraszam bardzo szale i czapusie!
Skoro więc już nie da się ani przeskoczyć w czasie, ani zapaść w zimowy sen, to trzeba jakoś przetrwać te nieludzkie warunki pogodowe.
Pomysłów póki co, mi nie brakuje, więc w wolnych chwilach trochę scarpuję ;-)
Zdarza się także czasami budować tor pasiasty z przeszkodami.
Można też, wdziawszy kalosze, przeżywać bujania rozkosze!
Albo ukradkiem, gdy nie widzi mama, zmalować się jak prawdziwa dama/flama?
Do tego wciągnąć zabawnie czapkę - to sposób by rozśmieszyć matkę ;-)
I chociaż dziecka mina skupiona, mama ze śmiechu skulona kona.

W kuchni też czasem bywa ciekawie - Zuzia gotuje a ja się bawię!
Czytanie to pasja obu Pań - donoszę o tym bez dwóch zdań.
A gdy już sen człowieka zmorzy zawsze może się gdzieś wygodnie ułożyć...

***
A miało być o dziku, a póki co, były całkiem inne historie. A co tam, mógł być w tytule i hipopotam...
Scenka sytuacyjna 1
Podczas obiadu pies obronny zaczął swoim zwyczajem obszczekiwać przedpokój. Zwykle oznacza to powrót kogoś z domowników lub hałasujących sąsiadów. Nie uszło to uwadze młodej, która rzuciła uradowana z nad talerza:
- Oooo, tata idzie!
Nie kochanie, tata jest w pracy - wredna matka odziera dziecko ze złudzeń.
Ta jednak nie daje za wygraną i kombinuje dalej:
- Tata mniam, mniam. Godny jest.
- Głodny to na pewno. Gdyby mógł to wpadłby na ten pyszny obiadek - myślę głośno.
- Tata szuka... - stwierdza po chwili dziecko.
- Hm, a czego ten tata szuka? - pytam myśląc w duchu, że może drogi do domu
- Dzika - stwierdza ku mojemu zdziwieniu Zu.
Po powrocie wygłodniałego męża zapytałam tylko, dla formalności czy był dziś w pracy czy może na polowaniu...
Scenka sytuacyjna 2
Nauka języka to długofalowe zajęcie. W dodatku trzeba zapamiętywać masę nowych słówek, dbać o formę gramatyczną i różne inne niuanse językowe. Zmęczone dziecko może mieć problemy z wyrażaniem swoich potrzeb. Oto przykład z rodzinnego podwórka.
Mała wyraźnie juz zmęczona i senna prowadzi taki oto monolog:
- Niunia beka.
Marszczę brwi zdziwiona.Po chwili nastepuję szybka refleksja i słyszę:
- Nieeeeee, niunia ziewa. Piąca jeśt.
Scenka sytuacyjna 3
Podczas zabawy, konkretnie: międzypokojowej gonitwy słyszę:
- Uwaga but!
Dziecko lojalnie ostrzegło matkę przed przeszkodą na drodze do salonu.
Dzięki temu uniknęłam być może bolesnego upadku...
Fajnie mieć w domu takiego bystrzaka...






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz