Wypieściłam moje, jak to urokliwie nazwała moja Monik,
drewniane cudawianki,
drewniane cudawianki,
wystawiłam na obiektywny (choć i subiektywny) ostrzał
(z lustrzanki koleżanki)
(z lustrzanki koleżanki)
i ... wypuściłam w świat.
Nie bez żalu i łzy w oku...
Tace jak malowanie, różami usłane...
...w klimacie wrzosowych pól lawendowych...
... z motywem filiżanki w kwiaty, do zielonej herbaty...
...w zgrabnym pudełku zdobionym na miarę
schować można niejedna jej parę...
...do ukrywania precjozów wszelkich, jak listy, sztuce
czy perfum butelki...
czy perfum butelki...
...by ukryć skarby, tajemnicą osnuć,
wystarczy tylko zielony przekręcić klucz...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz