czyli jak wyglądają pożegnania przedszkolne mojej damulki...?
Ano niekiedy wyglądają jak regularne sceny miłosne!
Sama widziałam, na osobiste oczy, jak zawisła na szyi
jednego z ulubionych kolegów
jednego z ulubionych kolegów
by odcisnąć na jego ustach długi i namiętny pocałunek.
Aż strach pomyśleć, co będzie dalej,
Aż strach pomyśleć, co będzie dalej,
jak jej się wyobraźnia lepiej rozwinie...
Pewnego poranka podczas codziennych pieszczogaduch
(pieszczot + pogaduch) oznajmiła,
(pieszczot + pogaduch) oznajmiła,
ku naszemu zdumieniu, że będzie się dziś przytulać z Dominikiem...
...na materacu!
...na materacu!
Nie wiem co na to Dominik (wydaje się przez Zuzę nieco zDOMINowany),
ale mimo mojej dużej dozy tolerancji, wpadłam w lekką panikę.
Z takim temperamentem to chyba wyhoduję w domu Lolitę albo...
nimfomankę...?!
nimfomankę...?!
Niech was nie zmyli ta niewinna buzia w ciup...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz