moje fotograficzne paranoje.
Pokochałam robienie zdjęć!
Marzę i żywię nadzieję, że kiedyś uda mi się wyrażać w nich dokładnie to, co czuję. Utrwalić szczególne i zwyczajne chwile. Zatrzymać czas, emocje, barwy, zapachy... Mam nadzieję, że dane mi będzie kiedyś czerpać z tego prawdziwą radość i choć dziś więcej jest w tym chcenia i pragnienia niż wiedzy i doświadczenia, to mocno wierzę w to, że nadejdzie dzień, w którym te proporcje osiągną idealną równowagę.
Piszę o tym, by dodać sobie otuchy, bo właśnie wczoraj niczym bańka mydlana, prysła moja nadzieja na wymarzoną lustrzankę...
Walcząc z przygnębieniem i rozczarowaniem szukałam podświadomie pozytywnych obrazów i przyjaznych barw, by się nimi, jak płaszczem otulić. I zajrzałam do pokursowego folderu z moimi zdjęciami...
Przez chwilę poczułam na nowo zapach miękkiej muffinki, usłyszałam szelest błyszczącej wstążki, którą rozkładałam na mojej zielonej kanapie. Przez jedną małą chwilę poczułam się trochę jak czarodziej...
Gdybym tak jeszcze siłą mojej woli mogła sprawić, by te banalne-niebanalne marzenia mogły się szybko ziścić...



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz