niedziela, 17 października 2010

Z podróży

Wizyty u dziadków to niekończąca się radość dla obu stron. Okazja do psot, popisów, przytulania, całowania i cudownego paplania, o wszystkim i o niczym. Dzieci schodzą na plan dalszy. Kto by się tam rozczulał nad przerośniętymi brzuchaczami, zalegającymi na kanapie i w okolicach barku ze słodyczami (ilość pochłoniętych trufli nie uszła jednak uwadze rodzicielki)... Równie dobrze moglibyśmy rozpłynąć się w niebycie, gdy w centrum uwagi, na wełnianym dywanie w bardzo modnym w tym sezonie odcieniu karmelu kręci swe piruety pewna blond balerina... I jak tu nie wierzyć w teorię, że ładnemu to łatwiej w życiu...?

Zresztą sama nie umiem się oprzeć jej urodzie, bo kogo najczęściej uwieczniam na zdjęciach? 
Chyba nie trudno zgadnąć...


Krótkie momenty bezruchu to jedyna okazja na nieporuszone zdjęcia bez lampy...


Czasem jednak dopiero w fazie głębokiego uśpienia można z sukcesem przeprowadzić małą sesję fotograficzną...


długorzęsej...



białogłowy.

Zdecydowanie łatwiej fotografować mniej mobilne szkraby.


Podczas audiencji u Króla Maciusia I.


który w towarzyskim nastroju podejmował zacnych gości...


z radością poddając się Zuzinej czułości.


A na koniec pożegnalny uścisk dłoni cioci Moni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz