czwartek, 15 lipca 2010

Zwierz w dolinie

Jako pierwsze w Dolinie Charlotty powitały nas sarny.



Leniwie wygrzewały się w lipcowym słońcu.



Na stado jeleń miał baczenie. Swą rolą przejęty szalenie.


Mimo gapiów obecności wymiana czułości.


Osioł niechętnie pozował. Po chwili za krzakiem się schował.



 Czymże byłby las bez dzika?


Tu zaś dzików cała klika.


Była też i kózka. Nie wiem czy Kłamczuszka...


A wśród rodzimych koni egzotyczny "jebond" się schronił.


Trwa więc teraz narada: kto jebonda dosiada?


.



Cóż, zasiedli śmiałkowie: dziadek z wnuczką, co Zu jak zuch się zowie.




A gdy kucyka wreszcie dopadła, to ledwo z niego dobrowolnie zsiadła.

 

Kucyk, co prawda, Chrobry się zwał, jednak boks całkiem koński, nie królewski, miał.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz