czwartek, 15 lipca 2010

W Dolinie Charlotty

... szukając odmiany i wytchnienia od palącego słońca skryliśmy się w cieniu drzew w Dolinie Charlotty.
Od zawsze uwielbiałam las: za zbawienny cień, kojący zapach, aurę tajemniczości, skrzypiącą ściółkę pod stopami, jagody. W Dolinie Charlotty był i las, i cień, i woda, i zwierzęta (mniej i bardziej egzotyczne także) i malownicze widoki...



Fotoreporterki, uzbrojone po zęby i gotowe na wszystko czyli desperate Waldfrauen w akcji.


Ustrzeliłyśmy ciekawe okazy: drzewołazy...





Domki nad wodą malownicze...


Ryby. Prawdziwe i na niby...


Amfiteatr.


A w nim pewien VIP wiedzie prym.


Hotel, choć słusznych rozmiarów, doskonale wkomponowano w atmosferę zaczarowanego miejsca.


Nimfy ujarzmiające dziką zwierzynę.



Przysiąść można choćby na skrawku kamienia...



... by stopom zmęczonym dać chwilę wytchnienia.


By obejrzeć zmagania ze zwierzęcym żywiołem zapraszam do lektury posta: ZWIERZ w dolinie.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz