środa, 28 lipca 2010

Czytam, więc jestem...



W ogromne zdumienie wprawiło dziś dziecię swego tatę, gdy przeczytało mu jedną ze swoich ulubionych książeczek. Przeczytało, ale właściwie wyrecytowało, z niewielką pomocą mamy, podpowiadającej czasem pojedyncze frazy. Duma rozpierała tatusiową pierś. W zamian za uroczy wieczór z książką zabrał córeńkę w wyimaginowaną podróż wehikułem czasu...


Podróż za jeden uśmiech wyglądała tak...


A tak prezentował się lot rakietą kosmiczną CANAPUS 102.

I wreszcie: naga prawda o Zuzi, czyli co chcielibyście wiedzieć o nagości, ale wstydzicie się zapytać ;-)





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz