Mała Zu nie mogła się doczekać wizyty u maluszka.
Ja nie mogłam się doczekać jej reakcji na szkraba.
Mały okazał się na prawdę maleńki.
Całkiem jak tytułowy Okruszek z kołysanki Krajewskiego (moja ulubiona).
Voila! Oto Król Maciuś Pierwszy we własnej osobie!
W czułych objęciach wujka.
W tym czasie Zu ciągnęła tatę intensywnie za spodnie, by dostosował się wielkością do ciekawskiej dwulatki.
Zu urzeczona. Nie odstępowała dzidziusia na krok. Gładziła po nóżce, główce, zdejmowała papcie, oglądała paluszki, zaglądała do łóżeczka, towarzyszyła przy przewijaniu, karmieniu, zasypianiu. Wołami nie można było jej wyciągnąć z pokoiku malca... Zapytana, czy chciałaby zabrać maleństwo ze sobą do Torunia, przytaknęła ochoczo oferując mu nocleg na swoim kocyku. Słodziak!





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz