a ja wiem, jak się bawić trzeba z psem...
Radosne harce na ulubionym placu zabaw, z ulubioną spacerową koleżanką to to, co tygrysy lubią najbardziej.
Buszująca w trawie
Julka, mimo, że na co dzień w uczuciach powściągliwa (w przeciwieństwie do przylepnej Zuzanny), wpadła ostatnio na pomysł iście szatański. Zaproponowała swojej opiekunce (a mojej serdecznej sąsiadeczce) nocleg u nas w konstelacji następującej: dwie młodociane w jednym łóżku a my, czyli Asia i JA w drugim.
To świadczy o tym, że mimo, iż nieraz oberwało jej się od mojego małego Głuptaka, to jednak sympatią darzy go wielką, bo w końcu chęć spędzenia wspólnej nocy, to nie byle jaka deklaracja...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz