wtorek, 15 czerwca 2010

Piłka w grze


Lump jakich mało. Aż strach się bać!

Piłka w grze, akcja wre... W końcu Mistrzostwa Świata do czegoś zobowiązują!



Na "ławce" rezerwowych...

A w kulisach rozgrywek takie toczą się rozmowy:
- Julka, pocałuuuj! - rzecze Zuzka.
- Co?! Co mam pocałować? - zapytuje wyżej wymieniona.
- Nóżkę. - oznajmia dziecko.
- Nieeee. W tej chwili nie mogę. - oznajmia bez skrupułów koleżanka.

Zbytnia pewność siebie i nadmierne prędkości to zwykle główne przyczyny wypadków drogowych.
Ta zasada dotyczy nie tylko pojazdów, ale jak się okazuje również pieszych dwulatków, które biegając z rozwianym włosem zaliczają liczne kontuzje i upadki.

Mój dwulatek ma ostatnio wielką słabość tak do upadków, jak i plasterków.
Wie już, niestety, gdzie są w domu składowane i przypływie natchnienia buszuje w mocno juz ogołoconym pudełku.
- Czego tam szukasz? - pytam w zasadzie retorycznie.
- Plasterek chcę - odpowiada zgodnie z prawdą dziecko.
- Do czego Ci? - drążę temat.
- Kuku mam - słyszę zza uchylonej szafki.
- Plasterek nie jest Ci potrzebny. Nie leci krew. - wyjaśniam rzucając okiem na przedwczorajsze otarcie na kolanie.
- Mama, nie wygłupiaj się... - strofuje mnie dziecko.


Jedna z poważniejszych ran upadkowych Zuzy.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz